Niektórym nie podobało się, że uchodzą

Gdy zeszła do holu, stary zegar wybił kwadrans. Za piętnaście trzecia. Frontowe drzwi
się. Jego Alexandra. Ciekawe, jak by zareagowała na takie określenie.
uwierzyć. Lucien Balfour nie zadawałby sobie na próżno tyle trudu.
Bez wzajemności.
turkusowe.
- Nie zostawiaj mnie. - Chwyciła go kurczowo za rękę.
Tym razem Hope nie musiała przymuszać się do uśmiechu.
- Już jesteśmy w sypialni? - wymamrotała. Bryce roześmiał się cicho, objął wargami jej sutek.
żony ani o zamiarze obronienia cię przed plotkami.
- Do usług.
wyczytała z ich twarzy, ale nie uwolniła się od podejrzeń.
albo przekleństwo. Opuścił jednak ręce i trochę się odsunął. Na wszelki wypadek
- Niepotrzebnie. Nie zrobiłeś nic, czego bym nie chciała. Moja sytuacja się nie
- Rodzice uparli się, żeby mnie wykształcić, skoro nie mogłam liczyć na rodzinny

– To był ten hałas, który usłyszałam przy wodospadzie.

do tego doszło.
Nie przypuszczał, że kandydatka na żonę okaże się jeszcze bardziej niechętna
Zaczął opowiadać. O sobie. O matce i ojcu. O śmierci Lucii i o tym, jak poprzysiągł ją pomścić. Mówił o domach zastępczych, po których się tułał, i o swoich z nich ucieczkach. Zwierzał się z lęków i smutków, z przyrzeczeń danych niegdyś matce i tych późniejszych, składanych przed samym sobą. Odsłonił przed

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

zniżało się do horyzontu, niebo płonęło.
będzie mógł spędzić wieczór z chłopcami. Księżna Isabella
Odwiedzał walące się szpitale, widywał nędzarzy

- Owszem - przytaknął bez wahania. - Bogate, zepsute, rozpieszczone. Nie masz pojęcia o życiu, o prawdziwym życiu. Nie widziałaś nigdy brudu, nie wiesz, co to cierpienie. Skakano wokół ciebie, podsuwano ci wszystko pod nos. Bawisz się w te swoje bunty, bo tak naprawdę nie obchodził cię nigdy nikt poza tobą.

-Aha.
– Jak to?
- Idiota! - mruknął pod nosem. - Osioł.