zamknąć oczy, by usłyszeć szczęk stali... Czy wspominała tamte chwile

– Wszystko. Uśmiechnęła się.
białe, czarne, sedany, kabriolety, ciężarówki, SUV-y... To znaczy, wydawało jej się, że jedzie
– Tuk, mydlę, że się nadajesz.
– Świetny pomysł. – Bentz wyjął z kieszeni odznakę. – Policja to ja. Mężczyzna chyba się
59
Nie wykluczał, że Shana Mcintyre kłamała, że chciała go rozdrażnić. Ale nie. Znalazł opis i
Jego pasażerka uchyliła okno i rozpuściła włosy, które zaraz rozwiał wiatr.
Wszystko zepsułaś! Wszystko! – Frustracja i paranoja narastały, aż nagle, chyba dopiero
wszystkich klepek!
Martinez wzruszyła ramionami. Tym razem w ciemnych oczach pojawił się cień
– Wydaje mi się, że nazywała się Judd, Yolanda Judd – mówił właśnie do Montoi, gdy
Niewykluczone, że właśnie tu poczęli Kristi, jeśli wierzyć Shanie McIntyre. Oczywiście
Nie przestała się uśmiechać.
głupiutkiej Laney.

prześcieradłem.

– Nie uganiam się za duchem.
zemścić?
89

wytrzyma jeszcze jeden raz. Może tym zapewni sobie jego pomoc.

dlatego też tropiono ją po całej Europie. Jeśli wierzyć pogłoskom, zawarła
wampirem, lecz zdołałby strzaskać jej kręgosłup i sparaliżować ją na
żebyś porozmawiał z policją.

Oak Hill. Zatrzymała się jednak, gdy spojrzała na zegarek stojący w gabinecie. Pokazywał właściwą godzinę, w przeciwieństwie do zegara w sypialni. Późnił się nie więcej niż minutę. A więc nie było przerwy w dostawie prądu? Obejrzała pozostałe zegary w domu. Wszystkie pokazywały dobrą godzinę. Nic nie świadczyło o przerwie w dostawie prądu. Przeszedł ją dreszcz. Jeśli to nie awaria w elektrowni... może wyciągnęła wtyczkę z kontaktu? Ale przy sprzątaniu zauważyła, że wtyczka jest włączona do gniazdka. Gniazdko na pewno nie było popsute, bo lampka działała. Ktoś wyciągnął wtyczkę celowo lub przypadkiem i, śpiesząc się, zapomniał przestawić budzik. Kto? Dlaczego? I na litość boską, jaki to miało związek z krwią w sypialni? Kolejny ulotny obraz przemknął jej przed oczami. Bar. Głośna muzyka. Śmiech, głosy stłoczonych ludzi. Siedzi przy stoliku, przed nią dwa drinki; czeka, patrzy na zegarek, czuje na sobie wzrok barmana. Wypija jednego drinka... potem drugiego... Kelly, czekam na ciebie. Kelly, gdzie, do diabła, jesteś? Obraz znikł równie szybko, jak się pojawił, i Caitlyn nie dowiedziała się nic więcej na temat wydarzeń wczorajszej nocy. Ale nie będzie się nad tym teraz zastanawiać. Rodzina czeka. Sprawdziła dokładnie wszystkie drzwi, wsiadła do samochodu i wyjechała z miasta, kierując się na wschód. Spojrzała we wsteczne lusterko, żeby upewnić się, czy nie jadą za nią dziennikarze lub policja. - To już jest paranoja - mruknęła pod nosem, gdy zatrzymała się na światłach i zobaczyła swoje odbicie w lusterku. Żaden samochód nie wyglądał podejrzanie, nie zauważyła ani jednej furgonetki czy wozu terenowego z przyciemnionymi szybami. Na wszelki wypadek skręciła parę razy w wąskie uliczki i zganiła się za swój strach. Gdy wyjechała z Savannah i znalazła się na głównej drodze, dodała gazu, aby jak najszybciej uciec od tego miasta, policji, prasy i ciemności spowijającej wydarzenia ostatniej nocy. Przekroczyła dozwoloną prędkość, myśli jej wirowały tak szybko jak koła lexusa. Dlaczego Kelly nie zadzwoniła? - zastanawiała się, opuszczając daszek przeciwsłoneczny. Może dzwoniła, kiedy byłaś na spacerze z Oskarem. Albo gdy brałaś prysznic. Wyłączyłaś przecież dzwonek telefonu. Być może jeden z tych szesnastu telefonów był od Kelly. Przygryzła dolną wargę i uświadomiła sobie, że popełniła błąd. Powinna była odsłuchać wiadomości i skontaktować się z Kelly, zanim spotka się z matką. Teraz będzie musiała poczekać jeszcze kilka godzin, bo w Oak Hill nie odważy się nawet wspomnieć o Kelly. Zacisnęła spocone dłonie na kierownicy. Minęła przedmieścia i jechała teraz wśród pól i mokradeł. Wrzuciła do odtwarzacza płytę Springsteena i próbowała zatopić się całkowicie w muzyce, ale okazało się to niemożliwe. Nie mogła zapomnieć o zabójstwie Josha i o tym, że według policji najprawdopodobniej jest w nie zamieszana, ani o tym, że nie może wyjaśnić, gdzie była i co robiła, gdy zginął Josh. Do tego ta krew w pokoju... Skąd się tam wzięła? Krwotok? Daj spokój. Gdybyś straciła tyle krwi, leżałabyś teraz w szpitalu i przetaczaliby ci nową. Z trudem przełknęła ślinę, omal nie wypadła z zakrętu, koła ześliznęły się na żwirowe pobocze. Serce jej załomotało i zwolniła trochę. Więc czyja to krew? Josha? Ale on był daleko, w swoim domu.

Bryan bez słowa podążył za nią. Ku swemu zaskoczeniu ujrzał
niektórzy sprawili sobie sztuczne kły.
w każdym razie nie bardziej niż ktokolwiek inny.